Witam serdecznie po dłuższej przerwie... Może jeszcze znajdzie się ktoś kto tu zagląda ? Trochę zaniedbałam i pisanie, i szycie... ale wynika to z mojego wyjazdu oraz braku narzędzi pracy ( nad czym bardzo ubolewam). Jakiś czas temu udało mi się odwiedzić moje rodzinne strony i znalazłam chwile, żeby coś uszyć. Tak naprawdę to myślałam, że przez to nic nie robienie zapomniałam co z czym się je ;) Pięć miesięcy to sporo czasu, chociaż szybko zleciało. W każdym razie zasiadłam do maszyny i powstała tak oto torba z szarej alkanatry i naturalnej skóry, z której zrobiłam sporą kieszonkę na zewnątrz. W sumie jak tak patrzę to wydaję się być za duża... Torba ma jakieś niedoróbki, coś bym w niej poprawiła, ale jak na początek niech będzie. Długie rączki również są ze skóry, a frędzel z rzemyków, które czekały na lepsze czasy i w końcu się doczekały. W środku jest bawełniana, kolorowa podszewka, której zapomniałam oczywiście zrobić zdjęcie, ale zobaczycie ją w następnym poście, ponieważ wyprodukowałam dla siebie również drugą torebkę... Ale o niej będzie później.
Mam nadzieję, że będzie się więcej tutaj działo i że będzie co pokazywać. W każdym razie zdradzę Wam,że czekam na nową maszynę, a tkaniny leżą obok mnie i obmyślam co z nich uszyję. Nie mogę się doczekać :)
Ps. Jeśli chodzi o mój ostatni wpis dotyczący konkursu to nie zajęłam pierwszego miejsca, natomiast mój projekt znalazł się w gronie wyróżnionych.
Pozdrawiam i do usłyszenia.
piątek, 24 lutego 2012
wtorek, 1 listopada 2011
Torebka de Mehlem... Konkurs
Postanowiłam wziąć udział w konkursie organizowanym przez de Mehlem, który polega na zaprojektowaniu wymarzonej torebki... W sam raz coś dla mnie. Oczywiście o konkursie dowiedziałam się z wielkim opóźnieniem bo dosłownie 3 dni temu... Także projekt jest pierwszym pomysłem, który wpadł mi do głowy i tak już zostało.
Przyznam szczerze - uwielbiam duże torby i intensywne kolory, ale z pierwszej opcji zrezygnowałam bo tak naprawdę nie mam jeszcze w swojej kolekcji małej, ulubionej torebki. Ale kolory oczywiście zostały. Dla mnie torebka musi się wyróżniać, chociaż wiem, że kolory bardziej stonowane nadają się do większości stylizacji to jednak wolę "papuzie" .
Ważnym elementem, który mi się podoba w tym projekcie jest doczepiany brelok, który można zmieniać według upodobań i nastroju. Osobiści bardzo mi podobają się frędzelkowe akcenty, także nie mogło ich tutaj zabraknąć. Jeśli chodzi o stylizacje to nie będę oryginalna - widzieliście ją w ostatnim moim poście, ale przyznam, że projektując torebkę miałam w głowie mój jeden z ulubionych swetrów .
Pozdrawiam
Maja
Przyznam szczerze - uwielbiam duże torby i intensywne kolory, ale z pierwszej opcji zrezygnowałam bo tak naprawdę nie mam jeszcze w swojej kolekcji małej, ulubionej torebki. Ale kolory oczywiście zostały. Dla mnie torebka musi się wyróżniać, chociaż wiem, że kolory bardziej stonowane nadają się do większości stylizacji to jednak wolę "papuzie" .
Ważnym elementem, który mi się podoba w tym projekcie jest doczepiany brelok, który można zmieniać według upodobań i nastroju. Osobiści bardzo mi podobają się frędzelkowe akcenty, także nie mogło ich tutaj zabraknąć. Jeśli chodzi o stylizacje to nie będę oryginalna - widzieliście ją w ostatnim moim poście, ale przyznam, że projektując torebkę miałam w głowie mój jeden z ulubionych swetrów .
Pozdrawiam
Maja
sobota, 22 października 2011
Wydziergane cudo :)
Witam Was po dłuższej przerwie:)
Dawno mnie tu nie było, ale na Wasze blogi jak najbardziej zaglądam i sprawdzam co się dzieje.
Sama nie stworzyłam nic nowego. Dzisiejsza torba, którą Wam prezentuję uszyłam już jakiś czas temu... Tak jak poprzednie torby, została ona uszyta z pofarbowanej bawełny w technice Shibori.
Dobra przyznaję, że torba to podpucha bo tak naprawdę to chciałabym się pochwalić moją nową chustą, która przyszła kilka dni temu wraz z innymi skarbami (ale resztę pokażę innym razem ). Chustę wydziergała mi moja Mama i jest po prostu cuuudna... Uwielbiam te kolory i frędzelki... Przyszła do mnie w idealną porę bo zrobiło się już chłodno i wieję tutaj niemiłosiernie.
Pozdrawiam i do usłyszenia.
Dawno mnie tu nie było, ale na Wasze blogi jak najbardziej zaglądam i sprawdzam co się dzieje.
Sama nie stworzyłam nic nowego. Dzisiejsza torba, którą Wam prezentuję uszyłam już jakiś czas temu... Tak jak poprzednie torby, została ona uszyta z pofarbowanej bawełny w technice Shibori.
Dobra przyznaję, że torba to podpucha bo tak naprawdę to chciałabym się pochwalić moją nową chustą, która przyszła kilka dni temu wraz z innymi skarbami (ale resztę pokażę innym razem ). Chustę wydziergała mi moja Mama i jest po prostu cuuudna... Uwielbiam te kolory i frędzelki... Przyszła do mnie w idealną porę bo zrobiło się już chłodno i wieję tutaj niemiłosiernie.
Pozdrawiam i do usłyszenia.
piątek, 16 września 2011
Mała "szyciowa" przerwa...
Witam Was serdecznie :)
Jak już wspomniałam jakiś czas temu obecnie nie ma mnie w Polsce - przebywam w Londynie i szczerze mówiąc nie wiem ile tam zabawię. Planów konkretnych nie mam, pożyjemy zobaczymy...
Oczywiście wyjazd wiąże się z tym, że maszyny, tkaniny i inne moje szpargały zostały w domu. Przyznaję, że ostatnio mi jakoś szczególnie doskwiera ich brak. Będzie już z miesiąc jak nic nie uszyłam, nie pofarbowałam, nie napaćkałam Mamie w kuchni ;) Pozostaje mi jedynie przelewanie moich pomysłów na papier, żeby mi nic nie umknęło. Na dodatek ostatnio rozbudziła moją tęsknotę za szyciem przypadkowo odkryta pasmanteryjka... Mała bo mała, dobrze ukryta, ale wspaniale zaopatrzona we wszelakich kolorach i grubościach włóczkach. Sama nie robię na drutach, nie mam do tego cierpliwości, za to czasami zdarza mi się poszydełkować na potrzeby torebkowe. Ale i tak wielką przyjemność sprawiło mi przeglądanie, dotykanie tych wszystkich "gadżetów". Myślę, że każdy kto szyje bądź zajmuje się innymi robótkami ręcznymi wie o co chodzi.
W każdym razie pozostanie mi na razie wzdychanie i przeglądanie nowości na Waszych blogach .
Oczywiście mam jeszcze w zanadrzu kilka torebek do pokazania, które uszyłam przed wyjazdem, żebym miała czym Was przyciągnąć jeszcze przez jakiś czas.
Pozdrawiam i do usłyszenia.
PS. Parę dni temu minęło pół roku odkąd prowadzę bloga. Czas naprawdę szybko zleciał...
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie odwiedzają i komentują. Nie spodziewałam się, że coś wyjdzie z tego mojego "przedsięwzięcia" i że ktoś będzie chciał tu zaglądać. Znając swój słomiany zapał myślałam, że szybko mi minie faza blogowania ;) Ale tak się nie stało, wciągnęłam się, sprawia mi to ogromną przyjemność, nie mówiąc o tym, że Wasze komentarze niesamowicie mnie motywują do działania :) Dziękuje :)))
Jak już wspomniałam jakiś czas temu obecnie nie ma mnie w Polsce - przebywam w Londynie i szczerze mówiąc nie wiem ile tam zabawię. Planów konkretnych nie mam, pożyjemy zobaczymy...
Oczywiście wyjazd wiąże się z tym, że maszyny, tkaniny i inne moje szpargały zostały w domu. Przyznaję, że ostatnio mi jakoś szczególnie doskwiera ich brak. Będzie już z miesiąc jak nic nie uszyłam, nie pofarbowałam, nie napaćkałam Mamie w kuchni ;) Pozostaje mi jedynie przelewanie moich pomysłów na papier, żeby mi nic nie umknęło. Na dodatek ostatnio rozbudziła moją tęsknotę za szyciem przypadkowo odkryta pasmanteryjka... Mała bo mała, dobrze ukryta, ale wspaniale zaopatrzona we wszelakich kolorach i grubościach włóczkach. Sama nie robię na drutach, nie mam do tego cierpliwości, za to czasami zdarza mi się poszydełkować na potrzeby torebkowe. Ale i tak wielką przyjemność sprawiło mi przeglądanie, dotykanie tych wszystkich "gadżetów". Myślę, że każdy kto szyje bądź zajmuje się innymi robótkami ręcznymi wie o co chodzi.
W każdym razie pozostanie mi na razie wzdychanie i przeglądanie nowości na Waszych blogach .
Oczywiście mam jeszcze w zanadrzu kilka torebek do pokazania, które uszyłam przed wyjazdem, żebym miała czym Was przyciągnąć jeszcze przez jakiś czas.
Pozdrawiam i do usłyszenia.
PS. Parę dni temu minęło pół roku odkąd prowadzę bloga. Czas naprawdę szybko zleciał...
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie odwiedzają i komentują. Nie spodziewałam się, że coś wyjdzie z tego mojego "przedsięwzięcia" i że ktoś będzie chciał tu zaglądać. Znając swój słomiany zapał myślałam, że szybko mi minie faza blogowania ;) Ale tak się nie stało, wciągnęłam się, sprawia mi to ogromną przyjemność, nie mówiąc o tym, że Wasze komentarze niesamowicie mnie motywują do działania :) Dziękuje :)))
sobota, 3 września 2011
Jeansowo
Kolejna torebka z serii Shibori... Tym razem zieleń połączona z jeansem i dodatkowo piękną kratą. Tkanina w kratkę tak naprawdę była sukienką, którą moja Mama wyszperała w second handzie... Czasami kupujemy ciuchy dla samego materiału, czasami zdarzy się kupić całe kupony dobrej jakościowo tkaniny z ciekawym wzornictwem. Warto wybrać się od czasu do czasu do szmateksu, być może znajdziemy coś wartego uwagi. Z tego co wiem to moja Mama obecnie szaleje z motkami wełny i swetrami, które pruje a następnie robi z nich na drutach chusty, szale, kominy... Podobno gotowa chusta już na mnie czeka. A kolejne są dalej produkowane...Na pewno będą ciekawym i przydatnym dodatkiem w chłodniejsze dni. Jeśli będę miała okazję to zaprezentuję Wam wyroby mojej Mamy.
Ps. W końcu założyłam Torby borby na facebooku, także serdecznie zapraszam do "polubienia" .
Pozdrawiam i do usłyszenia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

